Spokój

Życie wśród lunatyków, którzy stanowią większość społeczeństwa z jednej strony jest banalne, z drugiej męczące. Banalne, bo to simsy żyjące schematami, które łatwo przewidzieć; męczące, bo jednak chciałabym czasem doświadczyć czegoś głębszego, a nie jedynie żyć wśród ogłupionych lemingów.

Wszystko ma jednak swoje wady i zalety. Nad lemingami łatwo zapanować. Są podatni na proste manipulacje. Ale są też groźni, bo to tylko nieco bardziej skomplikowane małpy. A małpy bywają agresywne.

Ludzie wyrachowani za to może i nie są tak agresywni, ale ich granie pozorami może doprowadzić do tarapatów. Często łatwo się w tym połapać, pozerzy mnie żenują i często czytam z nich jak z otwartej książki. Ale muszę wziąć pod uwagę to, że istnieją również tak dobrzy aktorzy, że mogę ich gierek nigdy nie zauważyć. A przynajmniej nie na pierwszy rzut oka.

W swoim życiu obserwatorki bardzo dużo widzę i bardzo dużo jak dotąd musiałam przemilczać, bo ludzie nie znoszą być demaskowani, a ja nie chciałam stawać się kompletnie samotna. Są takie przypadki, co do których jakbym miała wypominać ich zakłamanie i manipulacje, które są dla mnie jawne, a inni się na nie nabierają jak dzieci, to nie dość że zajęłoby mi to mnóstwo czasu, to byłoby nieprzyjemnie zarówno dla mnie jak i dla osoby, z którą się konfrontuję. Jestem w stanie przewidzieć reakcję – taka osoba będzie się bronić, odbijać piłeczkę i wyciągać moje brudy myśląc, że to jakaś bitwa. A to nie jest tak. Ja po prostu nie znoszę ludzi zakłamanych i niegodziwych.

Przez wiele lat udawałam głupka. Że nie wiem, nie widzę, nie rozumiem. Ludzie przyjmowali wtedy, że mogą się tak bawić w mojej obecności, bo przecież ten głupek, za jakiego mnie uważali, nic nie widzi. Nic bardziej mylnego. Faktycznie kiedyś, jako że sama żyłam iluzjami i miałam ogromnie zaburzone pojmowanie rzeczywistości, mogłam pewnych rzeczy z początku nie rozumieć. Nie oznacza to, że pewne obrazki się z mojej głowy ulotniły. Różnica polega na tym, że teraz łapię się w tym wszystkim na bieżąco, kiedyś wymagało to czasu.

A jakież bywało zaskoczenie takich ludzi, gdy wystarczyło podać kilka przykładów z obserwacji takich sytuacji. Nie lubię tego robić, bo to się na mnie źle odbija. Ale na obecnym etapie swojego życia bardziej od tego nie lubię otaczać się niegodziwymi manipulantami.

Wracając jednak do tych lepszych aktorów – tutaj tak naprawdę zależy, jaki procent otoczenia stanowią. I kim dla nas są. Jeżeli nikim ważnym, można przymykać na to oko. Bo czemu ma mnie obchodzić aktorska kreacja losowej osoby, z którą zbyt wiele mnie nie łączy? Problem zaczyna się wtedy, gdy zawierana jest nowa, głębsza znajomość, która początkowo bazuje na tej kreacji.

Bo nawet gdy wydaje się nam, że ktoś nadaje na tych samych falach, to też może być iluzja. A jako że ludzie ulegają ciągłym zmianom, to te fale z czasem mogą się po prostu zmienić. A rozstania bywają często zbyt kłopotliwe i wyniszczające.

Rozwiązanie jest następujące – do niczego ani nikogo się nie przywiązywać. Mimo że w środku pragnę przeżyć coś głębokiego, znacznie bezpieczniej jest samemu stworzyć swoją własną kreację i nią się kierować szukając nowych przyjaciół. Pamiętajmy, że każdy ma swoje życie, swoje sprawy i swoje problemy. Ja nie chcę już być dla nikogo wyjątkowo ważna. Nie chcę tej odpowiedzialności. Nie chcę wyrzutów sumienia, gdy, dla własnego zdrowia psychicznego, postanowię odciąć się od kogoś z dnia na dzień. Brak przywiązywania się działa. Jest to na swój sposób smutne, ale w ostatecznym rozrachunku daje dużo więcej spokoju. A on jest dla mnie bezcenny.