Ocena

Nie obchodzą mnie jakoś szczególnie ani pochwały ani krytyka. Ludzie chwalą, by się podlizać. Liczą, że coś tym ugrają i wręcz się tego domagają między wierszami. To strasznie irytujące. Krytyka? O ile nie niesie za sobą czegoś, czego nie byłam świadoma (a o to niezwykle ciężko), jest dla mnie bezwartościowa. Pochwały i krytyka przydają się tylko wtedy, gdy brzmią podobnie u wielu różnych ludzi. Wtedy dopiero możesz mieć pogląd, że robisz coś dobrze lub źle. Warto zwrócić uwagę na często powtarzające się zarzuty od różnych, nie związanych ze sobą osób. Jest to wtedy materiał do analizy. Pochwały są zbyt często zbyt pretensjonalne, ludzie myślą, że jak powiedzą komuś miłe słowo, to dostaną coś w zamian. Nie, nic nie dostaniesz. No chyba że będę mieć interes w tym, byś coś dostał… To nigdy nie jest jednostronne. I przestań się oszukiwać, że tak jest. Bezinteresowność nie istnieje, zrozum to raz na zawsze.

Zrozumcie że nikt nie ocenia was jako was w sposób dosłowny. To, co ludzie bezustannie robią, to oceniają swój własny obraz waszej osoby, który opierają na strzępku informacji. Ale to nie jedyny problem. Ich obraz jest często skrzywiony nie tylko przez to, że jest bardzo szczątkowy. Ale jest w nim również całe mnóstwo przekłamań wynikających z tego, kim jest osoba, która ocenia. Jakie ma za sobą doświadczenia. W jakie wartości wierzy. Jakie zasady wyznaje. Czynników jest bardzo wiele. Serio chcecie przejmować się oceną kogoś, kto nie ma o was tak naprawdę żadnego pojęcia? Osobą, która może was znać najlepiej, jesteście wy sami. A i tak możecie nigdy nie być w stanie poznać dogłębnie samych siebie. Możecie całe życie spędzić na odkrywaniu swojej osoby, a i tak nie dowiecie się wszystkiego. Tym bardziej, że ludzie ulegają zmianom.

Macie jednak nad wszystkimi innymi jedną ogromną przewagę – tylko wy znacie swoje własne myśli. Tylko w waszej głowie pojawiają się wasze własne wspomnienia. Nad wieloma rzeczami pod względem tego, co się dzieje w waszym umyśle, możecie nie mieć większej kontroli. Ale mimo wszystko znacie sami siebie lepiej niż ktokolwiek inny. No chyba że nie różnicie się za bardzo od małpek, które kierują się instynktami i które nie są zdolne do refleksji na temat samego siebie. Wtedy pierwszy lepszy psycholog będzie wiedział lepiej, niż wy sami, kim jesteście.

Wcześniej wspominałam o ogóle otaczających was ludzi. O średniej, przeciętnej osobie, którą napotykacie w życiu. Wtedy to wygląda tak, że z pewnością znacie lepiej samego siebie niż ktoś taki. Zatem, skoro tak jest, to po co przejmujecie się opiniami innych? Opiniami wynikającymi z ledwo garstki informacji i to nawet nie tyle o was, co jedynie o waszym wyglądzie i zachowaniu. Opiniami wynikającymi z uprzedzeń i ignorancji.

Weźmy taki przykład – masz worek pełen owoców. Widać po nim, że jest ich sporo, ale nie da się ocenić ile ich dokładnie jest. Trzeba je wyjąć i policzyć. Idziesz z takim wielkim worem do ludzi i pytasz ich „jak myślisz, ile jest w tym worku jabłek?”. I spotykasz na swojej drodze tylko ludzi, którzy twierdzą, że doskonale wiedzą, ile w tym worku jest tych jabłek. Rzucają kompletnie losowymi liczbami. Jeden mówi „37”, bo taka liczba mu się akurat podoba. „Tak, ten worek wygląda tak, jakby było tam 37 jabłek!”. Kolejna osoba mówi „20”. I każda kolejna podaje zupełnie inną liczbę, a żadna nie jest prawidłowa. Bo nie mają prawa jej znać. Niektórzy mogą być bliżej, bo mogą np. być kupcami, czy sprzedawcami i mogą mieć doświadczenie w tym, jak wygląda worek z daną ilością jabłek. Ale to i tak będą jedynie szacunki. Najgorsze jest to, że niektórzy z góry, w ogóle nie pytani, rzucają ci w twarz liczbami. Idziesz wśród takich ludzi i myślisz sobie „oni są wszyscy obłąkani!”. W końcu stajesz na środku placu, kładziesz ten wór na ziemię. Otwierasz go i przewracasz. Wysypują się same pomarańcze…

Pamiętasz, jakie uczucie towarzyszyło ci, gdy w tej scence była konfrontacja z ludźmi, którzy uważali, że doskonale wiedzą, ile jest jabłek w tym worku? Pomijając nawet to, że to nie były jabłka. Ja czuję się bardzo podobnie, gdy ktoś próbuje mnie oceniać. Widzisz już, jakie to niedorzeczne? Celowo użyłam określenia „próbuje”, bo to nigdy nie ma nic wspólnego z miarodajną oceną. Bo to po prostu niemożliwe, by ocenić coś, co jest niemożliwe do okiełznania. Wystawianie oceny w takim przypadku jest po prostu najzwyklejszym błędem logicznym. To mogą być tylko opinie. Jedne dalekie od prawdy, inne nieco bliższe. Wystarczy o wszystkim, co mówią o tobie inni, myśleć „to tylko twoja opinia bazująca na twoim obrazie mojej osoby w twojej głowie, całe szczęście mylna”.

Owszem, ludzie mogą zwrócić uwagę na coś, czego nie jesteś świadomy i to może ci pomóc. Ale należy mieć do tego dystans i nie odbierać tego personalnie. Oni nie tykają nawet twojego ego, oni bazują tylko na obrazie. Skoro twoje ego nie jest tu naruszane, to się tym nie przejmuj. Zachowaj dystans do świata, do ludzi, a przede wszystkim do samego siebie. A wszystko będzie dobrze.