Konfrontacja

Ławka w parku, słoneczna pogoda. Egoina pije kawę na spotkaniu z chłopakiem, z którym się umówiła. Para siedzi chwilę w ciszy, którą młodzieniec przerywa.

– Posłuchaj… To, co ciągle starasz się robić, to wmawianie ludziom, że mają być nikim.

Egoina, obejmując dłońmi kubek kawy, w lekko pochylonej pozycji, patrząc na rozmówcę, ucieka wzrokiem na bok. Przez chwilę wyraz jej twarzy wygląda tak, jakby ktoś ją wcześniej nagrał i wcisnął pauzę przy odtwarzanym filmie. W pewnym momencie odchyla się, prostując plecy i skręca głowę w, przeciwny do rozmówcy, bok. Znów trwa chwilę w zadumie. Energicznie odwraca się z powrotem.

– Nie… Przecież każdy może być, kim chce.

– Jeżeli ludzie będą trzymać się wszystkich twoich zasad, to praktycznie nie będą działać i do niczego nie dojdą…

– To wcale nie tak!

– Twoje życie to obserwacja i chcesz przełożyć swój model funkcjonowania na każdego pojedynczego człowieka, a przecież każdy jest inny. To się nie sprawdzi. Nie każdy jest taki jak ty i nie każdy będzie się realizował i odczuwał zadowolenie robiąc to, co akurat ty uważasz za jedyną słuszną opcję. Narzucasz ludziom jedyną drogę, ale ona jest słuszna tylko według ciebie.

– Ja chcę jedynie, by ludzie byli szczęśliwi.

– Chcesz, by ludzie byli szczęśliwi zgodnie z twoją wizją szczęścia, a może dla innych koncept bycia szczęśliwym wygląda zupełnie inaczej?

– Głoszę prawdy uniwersalne, nie piszę ludziom scenariuszy ich życia, sami powinni dojść do tego, co będzie dla nich najlepsze.

– Ale spychasz wszystkich na jeden tor, jakby tylko jedna droga była tą właściwą.

– Bo tak jest.

– Nie, tak nie jest. Wykazujesz się w tym momencie strasznie wąskimi horyzontami, patrzysz jedynie przez pryzmat siebie. W ogóle chyba najlepiej według ciebie by było, jakby wszyscy byli tacy jak ty.

– To niemożliwe, nawet jeżeli by chcieli.

– Oczywiście, ale tak się zachowujesz. Według ciebie każdy ma żyć po „twojemu”, narzucasz swoje normy innym.

– Moje normy wynikają z długich i wnikliwych przemyśleń!

– Z przemyśleń na temat samej siebie, więc te normy zostały dopasowane pod ciebie. To tak jakbyś nosząc uroczą spódniczkę, która ci się bardzo podoba, uważała, że każdy powinien ją nosić, bo przecież do ciebie ona pasuje. Ale widzisz jak bardzo nie pasuje do innych. To, co robisz, to usilnie starasz się zmieniać innych tak, by ta spódniczka im pasowała. A to po pierwsze się nigdy nie uda, a po drugie jest niesamowicie samolubne.

Egoina bierze łyk kawy.

– Cholera, wystygła. Nie lubię zimnej kawy.

Dziewczyna energicznym ruchem wstaje z ławki.

Na mnie już pora.

– Nie skończyliśmy rozmowy.

– Kiedy indziej, papa.

Egoina uroczo puszcza oko i machając na pożegnanie szybko znika.

Jakiś czas później…

Myślałam sobie o tej naszej ostatniej rozmowie. Naprawdę uważasz, że to takie złe, gdy ludzie kierują się neutralnymi, ogólnymi, a przede wszystkim – pozytywnymi, zasadami? Wiesz, co mnie ostatnio męczy w ludziach najbardziej? Wszyscy dookoła ciągle pytają „po co?”, „dlaczego?”, „a po co ci to?”. Już tak mnie to zaczyna męczyć, że chyba sobie zamówię koszulkę z napisem:

„Po co? Wybierz sobie losowo, można również łączyć ze sobą różne opcje:

– bo lubię

– bo mam taki kaprys

– bo mi się to podoba

– bo tak wolę

– bo tak mi odpowiada

– bo tak chcę

– bo w tym się realizuję

– bo to dla mnie przyjemne spędzanie czasu

– bo to dla mnie pożyteczne

– bo tak czuję

– bo tak mówi mi intuicja

– bo tak uważam

– bo to dla mnie fajne”.

Wymieniać tak można długo. Ludzie, do cholery, zajmijcie się sobą, bo to w was jest głęboki problem, że ciągle poddajecie czyny innych pod wątpliwość. Sugerujecie, że to, co ktoś robi, jest niepotrzebne. To dla was jest niepotrzebne! A to ponoć ja jestem egoistką. To niby ja jestem egocentryczką. Nie, to wasze ego jest przegnite i pogrzebane pod stertą bzdur, którymi bez przerwy kierujecie się w życiu. Zamiast pytać „po co?”, nie lepiej zapytać „a nie myślałaś może, że nie lepiej byłoby tak i tak?”, wtedy można podjąć dialog i cywilizowaną dyskusję. A słuchając ciągle ludzi, którzy bez przerwy poddają pod wątpliwość wszystko, co robisz, człowiekowi się po prostu odechciewa. Zarówno rozmawiać z takimi, jak i robić to, co daje ci radość. Co czyni cię szczęśliwym. Oby jak najdalej od takich ludzi… Uwalniając się od nich można poczuć jedynie jedną wielką ulgę.