Bóg

Nie uznaję twierdzenia, że coś, co wymyślił sobie jakikolwiek maluczki człowieczek na tej maluczkiej planecie, która nie ma żadnego znaczenia nie tylko w skali Wszechświata, co nawet naszej galaktyki (która nadal w skali Wszechświata znaczy praktycznie nic) może mieć jakąkolwiek wartość merytoryczną w kwestii poznania prawdy i wszechrzeczy; zarówno o istocie, jak i sensie wszelakiego istnienia wokół nas. To tak, jakby wziąć bezludną wyspę i uznać, że to, co sobie ustaliły i wymyśliły na niej mrówki w pojedynczym roju, opisuje prawdę o naszej planecie i życiu na niej. Brzmi niedorzecznie i tak właśnie jest z każdą jedną pojedynczą religią wytworzoną przez człowieka na Ziemi.

To, że jakaś grupa mrówek w roju stworzy sobie swoją bardziej wyrafinowaną wizję ich doktryny mrówczyzmu nie oznacza, że ma to jakąkolwiek wartość w opisie praw życia na całej planecie.